Witam. Dziś znowu o roślinie tym razem nie do jedzenia , nie do zarabiania, nawet nie ozdobnej bo kwitnie, można powiedzieć, niewidocznie. Mowa będzie o bluszczu pospolitym. Roślinie, której walory od dawna doceniam i niby pospolita a okazuje, że mało o niej wiemy.

Dlaczego zainteresowałam się bluszczem.?

Potrzebowałam osłonić się od pewnych niechcianych widoków. Wymyśliłam sobie, ze nie chcę zwykłego płotu tylko coś zielonego bo to zawsze miłe dla oka. Najlepiej szybko rosnące, nie wymagające dużo pracy, nie śmiecące- wiadomo bluszcz ma dużo liści, gubi je , trzeba je grabić, wyrzucać, jesienią wiatr je roznosi. Wiedziałam, że tego na pewno nie chce. Szukałam i znalazłam. W sumie problemuplot_z_bluszczem_620x0_rozmiar-niestandardowy jakiegoś z tym nie było. Tak oto odkryłam bluszcz dla leniwych. Spełniał wszystkie moje wymagania. Dodatkowo zimą zachowuje swoja barwę liści i nie straszy gołymi gałązkami tak jak inne rośliny w tym czasie. Krótko mówiąc nie wygląda tak surowo. Dla mnie bardzo na plus.

Znalazłam dziko rosnący bluszcz ( pospolity z nazwy, więc wszędzie można go spotkać) zdobyłam długie kłącza, podzieliłam na kawałki, potrzymałam parę dni w wodzie by się ukorzeniły, później dowiedziałam się , że nie ma takiej potrzeby, można od razu sadzić do ziemi.

Po trzech latach płot był prawie zarośnięty. Jedyna praca przy nim to wioną obcinam wyrastające młode pędy. Rośnie w cieniu, w słońcu równie dobrze sobie radzi, potrzebuje lekkiej przepuszczalnej ziemi. W okresach suszy, wiadomo trzeba wspomóc podlewaniem.

Zaczęłam zastanawiać się dlaczego nie wkłada się wysiłku ( umówmy się, minimalnego jak udowodniłam wyżej) by porastał wszystkie mało esteHedera_helix_2_bigtyczne elewacje budynków. Wiadomo, odnowienie elewacji to spory wydatek zwłaszcza w dużych, strych kamienicach a taki bluszcz to taniocha. O ileż ładniej by wyglądały. Jak rozmawiałam o tym, to wiele osób mówiło, że nie, ponieważ mury domów wilgotnieją.  Jak wilgotnieją? Nie dawało mi to spokoju bo gdyby tak było, to w Anglii gdzie jak wiadomo wilgoci dostatek, wycinali by go w pień a nie pozwalali porastać i to ogromne posiadłości.

Okazuje się , że nie tyle, że się przyczynia do zawilgocenia murów co przed ta wilgocią mury chroni. Małymi korzonkami wczepia sie w mur, deszcz padający spływa po liściach nawet do muru się nie dostając. Jedynie ułatwiają drogę różnym gryzoniom, które bez trudu wspinają się po nim do najwyższych pięter.

Bluszcz pospolity jest roślina trującą a jego owoce w postaci czarnych kulek, nawet bardzo. Wyczytałam tez coś bardzo istotnego dla mnie.  MHedera_hibernica_with_berriesieszkam w mieście, w którym jest fabryka kleju a jak klej to i formaldehyd. Okazuje się, że ten pospolity, taki dla leniwych bluszcz wyróżnia się bardzo dużą absorpcją właśnie formaldehydu. Oczyszcza powietrze również z innych substancji ale ta mnie najbardziej ucieszyła. Promuje go w swoim mieście dzieląc się właśnie tą istotna informacją.

Polecam te roślinę szczególnie na obsadzanie w celu przykrycia brzydkich zakątków w ogrodzie. Oczywiście trzeba ją monitorować bo zarośnie więcej niż trzeba. Jeżeli chodzi o płoty to najlepiej by stelaż był drewniany a nie metalowy ponieważ na metalowym może zimą przemarzać i do metalu trudno jest  się roślinie przyczepić.

Mam nadzieję, że w jakimś stopniu pomocne będą podane przeze mnie informacje i tak jak ja docenicie jej zalety. Rozglądając się dookoła częściej dostrzeżecie miejsca w których rośnie.

Pamiętacie – natura nam sprzyja.

Ela Kalicka

zapraszam na mój profil FB

Jeżeli uważacie, że treść jest warta udostępnienia- zróbcie to.

(Visited 232 times, 1 visits today)